Wolność

 

Teraźniejszość jest darem

 

Nigdy nie rezygnuj. Naucz się odpoczywać.

 

Przetrwałeś każdy zły dzień do tej pory

 

Strefa komfortu

Strefa komfortu tak naprawdę nie dotyczy komfortu, lecz dotyczy strachu. Zazwyczaj chcemy pozostawać w granicach komfortu, w których to czujemy się bezpiecznie, niż wychylać się i narażać na zagrożenie. Lecz ograniczając się do granic strefy komfortu, pozbawiamy się możliwości rozwoju, mijają nas okazje, a doświadczenie życiowe przelatuje nam między palcami.

Pewnie i tak tego nie zrobisz, ale oto co możesz zrobić aby wychylić się ze swojej bezpiecznej strefy:

Zidentyfikuj swój lęk

Pomyśl, co takiego chciał byś zrobić co jest warte zachodu i zastanów się, jaki rodzaj lęku przed tym cię powstrzymuje. Czy jest to obawa przed porażką? Rozczarowanie? Czy może utrata czegoś wartościowego? Być może jednak jest to coś innego?

Opracuj sposób jak czuć się komfortowo pomimo dyskomfortu

Określ granice swojej strefy komfortu i zacznij je co jakiś czas przekraczać. Nie musisz od razu skakać na głęboką wodę. Jeśli boisz się np. ciemności, to co jakiś czas w nocy gaś na chwilę światło. Nawet największa podróż zaczyna się od pierwszego kroku – pamiętaj o tym.

Zmień otoczenie

Zacznij od małej zmiany otoczenia, np. zacznij jeść w restauracji zamiast jeść fast foody. Zmieniając otoczenie musisz się dostosować, lecz to ty kontrolujesz sposób interakcji jaki zachodzi między tobą a nowym otoczeniem.

Inny punkt widzenia

Otaczaj się mądrymi ludźmi, którzy nie zgadzają się z tobą na wielu płaszczyznach. Przyjmując ich punkt widzenia, będziesz mógł zweryfikować swoje dotychczasowe poglądy.

Wymówki

Bądź szczery sam ze sobą, kiedy robisz wymówki. Przyznaj, że się czegoś boisz zrobić, zamiast uciekać w kolejną wymówkę.

Rób rzeczy, których się boisz

Aby pokonać strach zadawaj sobie pytania – czy ja się tego boję? Jeśli odpowiesz sobie tak, zrób to pomimo odczuwanego lęku. W ten sposób pokonasz swoje lęki.

Powiedz TAK

Mów TAK nawet jeśli nie czujesz się jeszcze gotowy. W pracy zgadzaj się na nowe projekty, zadania i nowe role, nawet jeśli wcześniej tego nie robiłeś. To otworzy przed tobą ogromne możliwości rozwoju zawodowego.

 

Nietypowy coaching prowokatywny

Założę się, że nie przeczytasz tego tekstu do końca. I wiesz co? Mogę się mylić.

Każde założenie jest ograniczające i motywujące zarazem. W tym przypadku założyłem, że nie przeczytasz tego tekstu do końca. Jednak z jakiegoś względu podjąłeś decyzję, że przeczytasz. Dlaczego?

Jest wiele mechanizmów, które nami kieruje. Większość z nich poznajemy już będąc w łonie matki, gdy chcąc rozprostować nogi napotykamy na opór w postaci worka owodniowego. Czujemy, że coś nas ogranicza i z czystej ciekawości chcemy sprawdzić co to takiego jest. Dlatego naciskamy częściej i mocniej, co bywa bolesne dla naszej mamy. Później uczymy się chodzić, i pomimo wielu upadków i niepowodzeń, osiągamy sukces.

Jednak w pewnym momencie naszego życia zapominamy o tym, ile potu i łez musieliśmy zostawić będąc małymi dziećmi. Nie lubimy bólu – ba, nawet korzystamy ze środków przeciwbólowych.

Unikamy jednego z najważniejszych elementów naszego życia, bez którego nie byli byśmy w stanie znaleźć się tu, gdzie teraz jesteśmy. Zarówno jako ludzkość jak i jako jednostka.

 

Jaka jest różnica między coachingiem prowokatywnym a nietypowym coachingiem prowokatywnym?

Coaching prowokatywny polega na stawianiu wyzwań, a nietypowy coaching prowokatywny polega na ponownym zaznajomieniu się z bólem. Ból motywuje. Skoro już tak bardzo nie chcesz czuć tego bólu, to zrób z niego użytek. Wykorzystaj go do znalezienia odpowiedzi na pytania w stylu: jak znaleźć szczęście, gdzie znaleźć miłość czy jak znaleźć siebie.

Wykorzystując mocne pytania coachingowe – które nie są przyjemne – dotrzesz do prawdziwych powodów, dlaczego np. nie możesz znaleźć miłości swojego życia lub dlaczego nie możesz znaleźć swojego miejsca w życiu.

 

Czyli co, myliłem się?

 

Problem z problemem

Z problemem mam taki oto problem: nie lubię go. A bardziej konkretnie to nie lubię tego słowa. Dlaczego? Bo słowo to zakłada, że dana rzecz z którą mam problem jest praktycznie nie do rozwiązania. No i powstaje konflikt wewnętrzny – robić coś z tym problemem czy zostawić go sobie w głowie, żeby dalej rozkwitał?

Dlatego właśnie od jakiegoś czasu przestałem w ogóle używać tego słowa. Zamiast mówić, że mam z czymś problem, mówię, że mam z czymś trudność.
Słowo trudność oznacza, że można w jakiś sposób jednak sobie z tą trudnością poradzić. Wystarczy poświęcić trochę czasu na to, aby ta trudność stała się łatwością. I tak jest łatwiej.

Jakość naszego życia zależy od tego, jakich słów używamy, więc starajmy się używać takich, które są po prostu łatwe.

 

Ofiara losu?

Ofiara losu, czyli potocznie nazywany ktoś, kogo omija szczęście. Czy tak jest aby na pewno? A może po prostu z jakiegoś powodu dana jednostka przyciąga nieszczęścia jak magnes?
Jak to się dzieje, że jeden „ma szczęście”, podczas gdy drugi „ma pecha”?

Ciekawe ile razy w ciągu życia powiedziałeś sobie „uf, miałem szczęście”. Być może więcej niż „eh, miałem pecha” a być może mniej.
Pech i szczęście są przeciwieństwem i jak to w systemie dualnym bywa, jedno nie może istnieć bez drugiego i odwrotnie.

Jeśli zatem jedno nie może istnieć bez drugiego, to czy oznacza to, że jest się „szczęściarzem” i „pechowcem” zarazem?
Powiem tak – być może. Być może tak, być może nie.

Szczęście to coś, co jest powszechnie uważane za coś pozytywnego. Pech „ma pecha”, gdyż jest postrzegany jako coś negatywnego.
Ale czy aby na pewno możemy w 100% powiedzieć, że coś, co uznaliśmy za szczęśliwe zdarzenie takie faktycznie jest?
Wyobraź sobie, że wygrywasz w Lotto 30 mln zł i kupujesz sobie Ferrari. Niestety krótka jest Twoja radość, gdyż nie potrafiąc jeździć tak szybkim samochodem rozbijasz się nim bardzo poważnie i… kończysz na wózku inwalidzkim. Miałeś szczęście czy pecha?

No własnie. Tak myślałem. Nie wiesz.
I tu masz rację.

Czy stałeś się tytułową ofiarą losu? Czy może ogromnym szczęściarzem, bo żyjesz?
Być może jedno i drugie a być może żadne.

Pojęcie szczęścia jak i pecha, jest tylko konceptem, stworzonym przez gatunek ludzki, aby sobie ułatwić życie.
Pytanie tylko, czy faktycznie ułatwia życie czy czasami wręcz je komplikuje?

Nie wiem.

 

Dlaczego Polacy nie są zadowoleni ze swojej pracy?

Niedawno opublikowane badania informują, że co trzeci polski pracownik gdyby tylko mógł zmieniłby swoją pracę na inną. Widać więc wyraźnie, że mamy bardzo dużą grupę osób, które nie są zadowolone ze swojej pracy. O tym, że nie porzucają nielubianej pracy zwykle decyduje wysokie bezrobocie a co za tym idzie świadomość, że trudno będzie znaleźć coś lepszego. W tym miejscu należy jednak zastanowić się na tym, dlatego Polacy są tak niezadowoleni z pracy, którą wykonują.

Najczęstszym podawanym powodem są niskie zarobki. Faktycznie w Polsce zarabia się bardzo mało. Często są to kwoty niepozwalające się na samodzielne życie jednej osoby, nie mówiąc już o utrzymaniu rodziny. Bardzo niskie zarobki dotyczą przede wszystkim pracowników biurowych zatrudnianych w prywatnych firmach, pracowników handlu czy osób wykonujących prace sprzątające. Bardzo mało zarabiają także ochroniarze, pracownicy służby zdrowia, bibliotekarze, pomoce kuchenne czy osoby prowadzące nauczanie w przedszkolach.

Kolejne przyczyny niezadowolenia z pracy wiążą się z nieprzestrzeganiem prawa pracy. W Polsce powszechne jest zatrudnianie na czarno, zaniżanie podstawy od której odprowadza się składki, niepłacenie za godziny nadliczbowe czy uniemożliwianie pracownikom wykorzystywania urlopów i zwolnień lekarskich.

Wreszcie pracownicy narzekają na to, że są niedoceniani i nie mają możliwości rozwoju osobistego. Wcale nierzadkie są w Polsce sytuacje, gdy pracodawca nie zgadza się na to aby pracownicy uczestniczyli w szkoleniach zawodowych.

Złe traktowanie pracowników również w dużym stopniu wpływa na ich ocenę pracy. W wielu miejscach pracownicy nie otrzymują ubrań roboczych, środków ochrony osobistej czy zimnych napoi w upalne dni. Bardzo zniechęcająco na pracownika wpływa także praca w miejscu, gdzie od kilku lat nie było podwyżek oraz nigdy nie są wypłacane premie motywacyjne. O niezadowoleniu często mówią także osoby, które czują się niesprawiedliwie traktowane. Dotyczy to najczęściej pracy w sferze budżetowej, gdzie panują swoiste układy a wśród pracowników są równi i równiejsi.

 

Niska samoocena

Zaniżona samoocena to zjawisko bardzo często występujące w polskim społeczeństwie. Powszechnie uważa się, że osoby cierpiące na niską samoocenę cechuje nieśmiałość, skrytość i skłonności do izolacji społecznej. Tymczasem zaniżona samoocena może manifestować się w także w całkiem innej formie. Każdy z nas z pewnością ma w swoim otoczeniu osoby, które nieustannie się przechwalają i mają skłonność do częstego krytykowania innych. Owa krytyka bierze się stąd, że takie osoby chcą ukazać siebie w lepszym świetle kosztem innych osób. Bardzo często więc pod pozorami dużej pewności siebie kryją się kompleksy i jednocześnie niska samoocena.

Wielu ludzi od dawna zadaje sobie pytanie skąd bierze się niska samoocena. Psychologowie twierdzą, że ma ona swoje korzenie w dzieciństwie. Jeśli ktoś jako dziecko nie otrzymywał odpowiedniego wsparcia, był nieustannie krytykowany to w dorosłym życiu może mieć problemy z samooceną. Na szczęście jednak poziom samooceny nie jest stały i można nad sobą pracować po to, aby poprawić jakość swojego życia. Aby poprawić swoją samoocenę warto jak najwięcej przebywać z osobami, które mają na nas budujący wpływ. Z kolei o ile to możliwe trzeba unikać osób toksycznych, które próbują wpędzać nas w kompleksy. Zaniżona samoocena bardzo często idzie w parze z nieśmiałością, która również można skutecznie zwalczać. Każdy człowiek powinien szukać najlepszej dla siebie formy aktywności i rozwijać ją. W ten sposób przestajemy tak bardzo koncentrować się na sobie, jednocześnie zaczynamy mieć dziedzinę w której jesteśmy naprawdę dobrzy a przez to stajemy się atrakcyjniejsi towarzysko i nasza samoocena rośnie.